DZIECI WUJKA LUDWIKA


Ludwik Grzeniewski był nie tylko doktorem nauk medycznych, ale człowiekiem wyjątkowym,
który jako pierwszy dał mi wiarę i nadzieję. Usłyszałam właśnie od niego pierwszego słowa, które jeszcze teraz, gdy jest mi ciężko i kiedy tracę wiarę przywracają mi chęć do dalszej walki, które sprawiają, że chce mi się żyć i walczyć o tą "małą nadzieję" z całych sił.

Dziękuję Panie Ludwiku z całego serca za te słowa. 

"Dziewczyno, a kto Ci powiedział, że nigdy nie będziesz mieć dzieci? Jeszcze zostaniesz mamą!"

Dziękuję za każdą chwilę z Panem, za pomoc. Za rozmowy i nie tylko te o leczeniu, ale
i chociażby za takie jak ta o Ameryce Południowej w której Pan był i o której mi Pan tak z pasją opowiadał. Dziękuję, tak bardzo mocno za wszystko. Był Pan moją nadzieją i każdej z nas.

Do doktora Ludwika przychodziły babki, matki i córki. Przez wiele lat. A mówiono zawsze, że wszystkie dzieci, którym pomógł przyjść na świat i pomógł im mamom być w pełni szczęśliwym... mówiono, że wszystkie te dzieci, to dzieci wujka Ludwika. 

Popłakałam się właśnie, tak bardzo mi Pana brak.
Był Pan kimś więcej niż tylko moim lekarzem.

Dobry, ujmujący, sympatyczny i ciepły w sposobie bycia lekarz. 

Zmarł 9 stycznia 2013r. przeżywszy 78 lat.

Nabożeństwo żałobne odprawione zostało 18 stycznia o godzinie 10:15 w Kościele pod wezwaniem św. Jozefata (Powązki Wojskowe).

Leczył i pomagał nam do ostatniego dnia swojego życia...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Misja Misia , Blogger