CO JEMY, CZEGO UNIKAMY, CZEGO APSOLUTNIE NIE JEMY WALCZĄC Z PCOS



Przede wszystkim, co już za pewne każda z Was wie, przy PCOS powinno się stosować dietę ubogowęglowodanową. Ale na tym nie koniec! Po swoich obliczeniach widziałyście, że potrzebne są też białka oraz przede wszystkim tłuszcze! Otóż podzielcie sobie tłuszcze i węglowodany po równo na każdy posiłek (dla przykładu powyżej ww wynosiły ok 14g na 5 posiłków). jeśli chodzi o białka, to muszą znaleźć się w każdym posiłku! Najlepiej jak będzie go więcej przed i po treningu.

Aha, no i oczywiście niski indeks glikemiczny - dla nas poniżej 40! Rozumiemy? No to lecimy dalej.

Doskonałymi źródłami białka są

- mięsa chude : drób bez skóry (kurczak, indyk, przepiórka, bażant itp) dziczyzna, wołowina, podroby z umiarem (preferujemy wątróbki, serca, żołądki), wieprzowina chuda z umiarem, bardzo polecana wątroba wołowa (doskonałe źródło chromu)
- ryby tłuste (najlepiej morskie) np łosoś, makrela, śledź, do tego pstrąg, mintaj itd. Panga jest rybką denną jedzącą śmieci, więc jej NIE JEMY!
- ryby z puszki: tylko tuńczyk w wodzie, nawet ten w sosie własnym nas nie interesuje
- owoce morza
- soczewica - jajka w całości (nie sugerujemy się głupotami w gazetach i internecie)
- mleko 1/5-2%, kefir, jogurt bez cukru (czasami)
- twarogi i ser biały, ser feta (sporadycznie i w małych ilościach), sery brie, pleśniowe - jak jemy sery to tylko raz dziennie i najlepiej wieczorem!

Tłuszcze przyjazne dla PCO'wiczek

- orzechy włoskie, brazylijskie, migdały, pestki dyni, nasiona słonecznika
- tran, olej kokosowy
- masło, oliwa z oliwek tłoczona na zimno z pierwszego tłoczenia, olej lniany (preferowany dla pań "gruszek"), ocet winny,ocet lniany,
- siemię lniane (mielone), żelatyna, drożdże
- jak wyżej ryby i jajka - awokado

Węglowodany dla PCO'wiczanek

- przede wszystkim warzywa. Wszystkie zielone bez ograniczeń gotowane lub mrożone.

Polecane: wszelkie sałaty, seler, kapusta, ogórek, rzodkiew, pietruszka, rzepa, szpinak, fasola czerwona, soja, ciecierzyca, soczewica, Zwracamy uwagę na poziom w IG, więc kukurydza, ziemniaki oraz warzywa w puszcze konserwowane z cukrem odpadają (czytamy etykietki)

Jako dodatki w małych ilościach

- kasza gryczana, jaglana, soczewica
- ryż paraboliczny, długoziarnisty
- płatki owsiane (nie jemy mieszanek z owocami czy innymi przetworzonymi dodatkami)
- owoce świeże z niską zawartością fruktozy, w małych ilościach i przede wszystkim jagodowe: polecane: truskawki, maliny, jeżyny, borówki, (ok 1,4 szklanki) wiśnie (garść), grephruty (1/2), cytryna, limonka, ananas (2 plastry), śliwki węgierki

Dla tych co nie mogą się powstrzymać, a nie mają dużej nadwagi

- ryż brązowy
- makaron pełnoziarnisty, makaron ryżowy
- chleb razowy na zakwasie
- prawdziwy chleb jest drogi i nie barwiony karmelem
- soki owocowe i warzywne wyciskane ze świeżych produktów

Unikamy (jemy rzadko)

- jogurtów owocowych, słodzików, soków owocowych i warzywnych, napojów light
- na imprezach jak się uprzecie tylko i wyłącznie czerwone wytrawne wino i to w małych ilościach.

A teraz czego nie mamy prawa jeść

- garmażeryjnego mięsa: wędliny kiełbasy, parówki. Macie ochotę na szynkę? upieczcie schab lub karkówkę!
- pieczywa białego, makaronów, zwykłego ryżu
- ziemniaków, kukurydzy
- margaryny
- kupnych sosów, zupek chińskich, fast foodów, słodyczy, słodzonych napojów, soków z kartoników, wody smakowej
- otrąb (wbrew pozorom nie są zbyt zdrowe), płatków kukurydzianych, płatków fitness
- mieszanek przyprawowych, polepszaczy smaków, fixów w proszku
- piwa, wódki, słodkich alkoholi
- paluszków krabowych surimi
- chemii przyspieszającej odchudzanie, herbatek, produktów "light" (to, że light nie znaczy, że zdrowe i bez cukru)

A teraz jak szykujemy jedzenie

- jemy 5-6 posiłków dziennie (minimalnie 4)
- wszystkie potrawy przygotowujemy gotując piekąc, dusząc, grillując, ewentualnie smażąc na patelni beztłuszczowej
- używamy tylko przypraw bez polepszaczy: osobiście polecam przyprawy Kotanyi (bez konserwantów i glutaminianu sodu)
- pijemy wodę mineralną i herbatę w ilościach jaka nam się zamarzy, lecz nie mniej jak łącznie 1,5 l/dzień
- sól nie więcej jak 2,5 g na dzień
- Rybkę jemy minimum 2 razy w tygodniu. Nie marudzimy, że droga, bo tuńczyk w puszcze z wody nie kosztuje fortunę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Misja Misia , Blogger